Posty bez odpowiedzi | Aktywne tematy Dzisiaj jest 26 kwie 2018, 21:22

Regulamin forum


Po rejestracji i aktywacji konta przez admina, każdy nowy musi sie przedstawić (skąd jestem, czym jeżdżę itp.)

Jeśli chcesz się zarejestrować i nie masz zamiaru potem nic pisać, to się nie rejestruj - wszystkie konta użytkowników, którzy w ciągu siedmiu dni od pierwszego zalogowania, nie przywitają się (bądź nie napiszą żadnego innego posta), będą usuwane.

zasady te, wprowadzamy z dwóch powodów
- nie zależy nam na liczniku ilości użytkowników, a na ich jakości
- nie chcemy szpiegów oraz spamerów



Odpowiedz w temacie  [ Posty: 14 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2
 Zlot pojazdów terenowych „POLIGON OFF-ROAD” 12 sierpnia 2017 
Autor Wiadomość
Sudetyoffroad
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 cze 2012, 22:27
Posty: 2467
Lokalizacja: Marcinowice
Post Re: Zlot pojazdów terenowych „POLIGON OFF-ROAD” 12 sierpnia
Elegancko
Gratulacje dla Was

_________________
Nie bądź łosiem, wsadź V8
Nissan Patrol GR Y60 - autobus


14 sie 2017, 00:53
Wyświetl profil WWW
Sudetyoffroad
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 sty 2014, 20:15
Posty: 464
Lokalizacja: Wałbrzych
Post Re: Zlot pojazdów terenowych „POLIGON OFF-ROAD” 12 sierpnia
Gratulacje

_________________
Jedziemy i jedziemy, a bunkrów nie widać.


14 sie 2017, 06:09
Wyświetl profil
Sudetyoffroad
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 cze 2012, 20:54
Posty: 5164
Lokalizacja: Jedlina-Zdrój
Post Re: Zlot pojazdów terenowych „POLIGON OFF-ROAD” 12 sierpnia
Psi staw

https://www.facebook.com/10000703828909 ... 20/?type=3


https://video-frt3-1.xx.fbcdn.net/v/t42 ... e=5991A41A

_________________
SJ413 86r po drobnych modyfikacjach, zwany Żółtasem
https://picasaweb.google.com/1170295200 ... Zbi7cvXuAE
https://picasaweb.google.com/104364141168163923931
http://www.youtube.com/user/jacachomik


14 sie 2017, 13:12
Wyświetl profil WWW
Sudetyoffroad
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 cze 2012, 20:54
Posty: 5164
Lokalizacja: Jedlina-Zdrój
Post Re: Zlot pojazdów terenowych „POLIGON OFF-ROAD” 12 sierpnia
Zwycięstwo po ciężkiej walce, smakuje najlepiej…. Tak można zatytułować i jednocześnie podsumować zmagania moje, Grabka i Żółtasa, na długo wyczekiwanym przez nas rajdzie, który odbył się 12 sierpnia, na Jeleniogórskim Poligonie. Ku naszej ogromnej uciesze, po około dwóch latach niedoli, udało się odzyskać tereny poligonu, naszym przyjaciołom z grupy Kowary4x4, co zwiastuje, że znów będą się tam odbywać jedne z najlepszych imprez w Polsce. Jako, że nie mogliśmy się doczekać tego rajdu, na miejsce przyjechaliśmy już w piątek rano… i byliśmy jako pierwsi z zawodników. Baza już powoli się rozkładała, więc i my sobie wyszukaliśmy najlepsze miejsce do ustawienia naszego majdanu, w którym planowaliśmy mieszkać aż do niedzieli. Gdy tylko rozpoczęliśmy rozbijanie naszego obozowiska, rozpadało się na dobre i z krótkimi przerwami, ulewy, burze i wichury trwały cały dzień. Pod wieczór zaczęły się zjeżdżać kolejne załogi. Około godziny 21 deszcz ustał, ale ogromne kałuże zalegające na betonowym placu zwiastowały, że poligon, który i tak zawsze przypomina przemoczoną gąbkę, będzie jednym wielkim bagnem.
Szósta rano w sobotę, pobudka. Park maszyn już mocno się wypełnił i od razu widać, że konkurencja będzie duża i że każdy wynik na podium będzie dla nas ogromnym sukcesem, gdyż stawiło się sporo aut z wyciągarkami mechanicznymi. Po krótkich oględzinach wiemy, że najcięższy bój czeka nas z Mrówą, czyli samochodem naszych przyjaciół Rafała i Pawła ze Zjednoczonych w Błocie, który budową i wagą, jest zbliżony do Żółtasa, ale ma przewagę wyciągarki mechanicznej. No nic, tanio skóry sprzedać nie zamierzamy. Szybkie szykowanie się i samochodu do zmagań, rejestracja plombowanie i odprawa. Dowiadujemy się, że pierwsze jadą Turystyki, które mają własną trasę, oraz Quady i UTV, które mają trasę wspólną z nami, czyli Extremem i Wyczynem. 9:56, startujemy jako pierwsi z naszej klasy. Okazuje się, że skoro nikt inny nie podjeżdżał za nami, kolejną załogą, które na trasę wyrusza po nas, są Mrówy… niedobrze, musimy zrobić co w naszej mocy, by jak najdłużej być przed nimi. Dojeżdżamy do pierwszego zgrupowania czterech pieczątek. Dwie pierwsze zakorkowane przez quady i utvki, więc omijamy je i zaczynamy od trzeciej, następnie szybko czwarta i lecimy dalej na trasę jako pierwsi, zostawiając innych za sobą. Nasza taktyka ma oczywiście plusy i minusy, bo po pierwsze to my musimy szukać pieczątek i torować do nich drogę, ale za to jedziemy po świeżym, więc przy wadze Żółtasa, mamy większe szanse, że uda się zrobić „górą”, gdy inni będą się kopać. Na szczęście roadbook i oznaczenia są tak dobrze ułożone, że nie mamy większych problemów przy znajdowaniu kolejnych pekapów. Kilkanaście pieczątek dalej, gdy wyjeżdżamy z kolejnego gniazda z pekapami, doganiają nas Mrówy. Okazało się, że oni na starcie odpuścili tylko jedną, ale za to tu sobie zrobiliśmy przewagę trzech, więc nie ma tragedii. Nie mamy pojęcia jak idzie innym załogom, ale staramy się o tym nie myśleć. Kolejne pieczątki wpadają na kartę, cały czas jedziemy na czele. Dojeżdżamy do dwóch pekapów na stromym zboczu usianym głazami. Pierwszą robimy szybko na kołach, drugą ile się da, a później na wyciągarce. Po chwili doganiają nas Nycki z UTV i są zaraz za nami. Jedziemy dalej. Kolejna pieczątka z opisem na roadbooku, „uwaga osy” (Siwy, wiem, że Ty jesteś duży, więc one mogły Ci się wydawać małe, ale to nie były osy, tylko dwu, albo i więcej- centymetrowe szerszenie). Masakra, pod linką na której był powieszony stempel, była dziura a tam znajdowało się ich gniazdo. Byłem przerażony, tym bardziej jak musiałem się dociągać do tej pieczątki a te bestie latały mi w środku kabiny. Zdobyłem wiele, naprawdę trudnych pekapów, ale tą pieczątkę zapamiętam do końca życia, jako najgorszą. Widząc to co się dzieje, Nycki ją odpuszczają i jadą dalej, wyprzedzając nas. W oddali słychać piłujący silnik Mrówy, czyli siedzą nam na ogonie. Najszybciej jak się da, wbijamy pieczątkę przy szerszeniach i lecimy dalej. Kolejne techniczne pieczątki robimy bardzo szybko siedząc cały czas na ogonie Polarisa. W pewnym momencie gubimy go z pola widzenia i jedziemy trasą, przez jakąś przecinkę usianą pniami drzew i gałęziami. Pech chciał, że kłoda, przez którą przejeżdżaliśmy, odsłoniła leżące drzewo, które weszło nam między koło a ramę i tak nas zblokowało, że nie mogliśmy się ruszyć ani w przód, ani w tył, bo albo zerwalibyśmy przewody hamulcowe, albo most. Po około 20 minutach walki na dwóch wyciągarkach i siekierą, udaje się wydostać Żółtasa. Wygląda na to, że nic nie popsuliśmy, więc jedziemy dalej. Kolejne dwie pieczątki na stromym podjeździe. Gdy się ustawiamy dogania nas Mrówa. Ogień w górę, próbuję się zatrzymać przy pieczątce a tu pedał hamulca w podłogę. Na szczęście udaje się zablokować samochód kołem o drzewo i stoimy. Kilka podpompowań pedałem i hamulec wraca. Pewnie to efekt wcześniejszej przygody, na szczęście, nic poważnego się nie stało i skończyło się tylko na strachu. Jedziemy dalej. Teraz najważniejszy plan, to nie dać się wyprzedzić Mrówom. Udaje się to na kilkunastu kolejnych pieczątkach, ale niestety na „Mokrej Strzelnicy” gdzie było spore zgrupowanie pieczątek, udaje im się wyjechać przed nami. Nie mamy pojęcia, czy coś odpuścili, czy po prostu szybciej je zrobili, więc teraz najważniejsze to ich nie zgubić. Walka trwa w najlepsze. Pieczątki wpadają i nam i im, na kartę, jedna za drugą. Jeżeli nie odpuścili żadnego stempla, to prawdopodobnie mają nad nami przewagę jednego samego początku. Dojeżdżamy do pekapów umieszczonych na pływających łąkach w których Mrówa już zanurkowała i Łozi biegnie do najbliższych drzew, żeby się dociągnąć do pieczątki. Niestety mamy tylko 25 metrów liny więc szkoda czasu, żeby się tam ładować i tracić kolejne cenne minuty. Szybka decyzja, że odpuszczamy te dwie pieczątki i lecimy dalej, znów jadąc przed Mrówą. Dojeżdżamy do tzw. „Psiego stawu”, czyli najgłębszego pekapu rajdu. Bez chwili zastanowienia wjeżdżamy i gdy mam już w aucie wody po szyję, Żółtas gaśnie. Co jest, czegoś nie uszczelniliśmy??? Trudno, Łozi biegnie już z mechanikiem, żeby nas wyciągnąć i gdy tylko jesteśmy na brzegu, od razy widzę co się stało….. Żółtas bez paliwa nie pojedzie :D Niestety zapomnieliśmy wziąć zapasu, Mrówy też nie mają nic pożyczyć, ale na szczęście Rafał daje nam piąteczkę. Szybkie tankowanie i kolejna próba. Tym razem bez najmniejszego problemu udaje nam się zrobić Pekap w wodzie niemal do dach. Chłopaki z Mrówy ją odpuścili, i pojechali dalej, więc znów oni wychodzą na prowadzenie. Doganiamy ich już na kolejnej pieczątce, na której wciągają się przez bagno. Tu też stwierdzamy, że drzewo jest za daleko i szkoda czasu, więc go omijamy i szybko wpadamy na następne. Gdy ustawiam auto do zdobywania jednej z pieczątek krzyczy do mnie Grabek, żebym szybko przyjechał bo pod Nyckiem zarwał się most z kłód. Faktycznie, gdy podjeżdżam wszystkie cztery koła wiszą a auto trzyma się tylko na jednej belce pod podwoziem i jeszcze chwila, a nie będzie co zbierać jak spadnie. Szybko go podpinamy i wyciągamy na windzie. Na szczęście nic się nie stało. Wracamy do robienia pieczątek. Do końca zostało 50min. i trochę zaczyna mi się podnosić ciśnienie. Staram się jak najszybciej pokonywać dojazdówki, co szybko się mści, bo lecąc przez łąkę, trafiamy w jakiś głaz ukryty w trawie. Żółtas wyskakuje w powietrze, Grabek odbija się od klatki, mi kierownica prawie łamie palce, ale na szczęście kończy się tylko na urwanym amortyzatorze. Szybko dotankowujemy paliwo, które podrzucono nam na trasę, związujemy most pasem, żeby nie zgubić sprężyny i lecimy dalej. Zostały nam trzy pieczątki do końca i gdy już dojeżdżamy do pierwszej z nich, nagle wpadamy przednim kołem w dziurę i spadamy rolując Żółtasem ze skarpy prosto w bagno. Ja jeszcze w locie wyłączam silnik, Grabek, jak tylko wylądowaliśmy na boku, bez słowa wyskakuje i wyciąga linę wyciągarki, żeby nas postawić, niestety tak wkleja się w bagno, że nie może się ruszać. Do końca czasu zostało nam ok 25 minut. Na szczęście przejeżdża Monika z Małym i szybko podpinają nam linę, żebyśmy mogli się postawić na koła. W międzyczasie Grabkowi jakoś udaje się wypełznąć z bagna i szybka decyzja. Tą też odpuszczamy, bo szkoda ryzykować na sam koniec. Szybko robimy pieczątkę nr 99 i jak chcemy wjechać do 100 okazuje się, że obok jest wklejony jakiś Turystyk. Wyciągamy ich na kinetyku i sami robimy swój Pekap. Teraz ogień na bazę. Na metę wpadamy ok 10min przed końcem limitu. Chwilę po nas wpada Mrówa. Nasz błąd, że nie policzyliśmy ile zrobiliśmy pieczątek, a z tego co mówią Ucho i Łozi z Mrówy, nie mają 14sztuk. No to teraz będziemy siedzieć jak na szpilkach do wyników. Odstawiamy samochód, kąpiel, czyste ciuchy i przy „urodzinowej” Grześka, czekamy prawie do 22. Siwy wychodzi na scenę i zaczyna czytać. Najpierw Turystyk, ale dochodzi do pudła i zaczyna Wyczyn, znowu do pudła i Quady…. No nie, zaraz padniemy na zawał, później UTV i następnie Extreme. Do czwartego miejsca nie ma nas, ani Mrówy, więc jest dobrze. Później znów wraca do Turystyka i czyta od trzeciego, później drugie i PIERWSZE, Monika Andrzejewska, Daniel Olszański!!!!!! Oczywiście rozlegają się okrzyki Sudety, Sudety… Mamy zwycięstwo w Turystyku. Teraz Wyczyn, trzecie miejsce, Sebastian Wilczyński, Piotr Kotas!!!!!!!!!!!!! I znów euforia i okrzyki Sudety….., teraz drugie i Pierwsze Grzegorz Szmidla, Aleksander Szmidla, w końcu ich upragnione pierwsze miejsce i znów Sudety, Sudety!!!!!!! Teraz Klasa UTV i tu zasłużone zwycięstwo dla Nycków. Następnie Quad i tu zwycięża Czajnik. Teraz Extreme. Napięcie rośnie, trzecie miejsce, nie my i nie Mrówy, drugie…. Stoimy z Uchem i Łozim, pełne napięcie patrzymy jedni na drugich i czekamy. Siwy czyta, „drugie miejsce, klasa Extreme…………. Rafał Czachara, Paweł Łozowski” i znów ogromna euforia, Mamy pierwsze!!!!!!!!!! Dla pewności Siwy czyta „Pierwsze miejsce Extreme Jacek Chomiak, Tomasz Grabkowski” i znów okrzyki Sudety, Sudety!!!!!!!!!!!!! Chyba nie muszę dodawać, że świętowaniu nie było końca, bo Sudetyoffroad Rally Team, zdominowało wszystkie klasy, w których startowaliśmy.
Podsumowując, rajd był dla nas osobiście i dla całego zespołu bardzo udany i na pewno długo pozostanie w naszej pamięci. Świetnie przygotowane trasy i cała oprawa, to stała domena Kowar, jednakże nie sposób o tym nie wspomnieć po raz kolejny. Wspaniała walka w duchu fair play, przez cały rajd, z Rafałem i Pawłem, sprawiła, że będzie to jedna z najlepiej wspominanych prze mnie imprez i cieszę się, że mieliśmy tak wspaniałych rywali. Ogromne dzięki dla Nycków, czyli Rafała i Izy za pożyczenie paliwa, bo kto wie jak by się to wszystko skończyło, gdybyśmy musieli czekać na przywiezienie naszego z bazy. Wielkie, wielkie dzięki dla mojego pilota Grabka, bo jak zawsze robi robotę i zawstydza znacznie młodszych pilotów tym że bez chwili wytchnienia biega cały rajd często po pas w błocie, prowadząc mnie i Żółtasa do celu. Chyba się trochę za bardzo rozpisałem, więc po prostu do następnego.


Obrazek

Obrazek

Obrazek

_________________
SJ413 86r po drobnych modyfikacjach, zwany Żółtasem
https://picasaweb.google.com/1170295200 ... Zbi7cvXuAE
https://picasaweb.google.com/104364141168163923931
http://www.youtube.com/user/jacachomik


16 sie 2017, 13:01
Wyświetl profil WWW
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w temacie   [ Posty: 14 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by STSoftware for PTF